Dziennikarstwo obywatelskie
Dziennikarstwo obywatelskie – szanse i wyzwania
Co to jest dziennikarstwo obywatelskie? Niby sprawa jest prosta – wystarczy sięgnąć po oficjalną definicję: „rodzaj dziennikarstwa uprawianego przez niezawodowych dziennikarzy w interesie społecznym”. Kiedy jednak sprowadzić tę definicję do konkretów, do zastosowania w praktyce, to rodzi się wiele znaków zapytania.
Weźmy np. jedną z najważniejszych i najpopularniejszych form dziennikarstwa obywatelskiego, jaką są internetowe serwisy informacyjne, umożliwiające internautom współtworzenie ich zawartości. W Polsce od kilku lat działają już tego typu serwisy, jak np. Wiadomości24.pl, Interia360.pl, iThink.pl, Salon24.pl, Alert24.pl i in. Można mieć jednak wątpliwości, czy we wszystkich tych przypadkach dziennikarstwo obywatelskie jest w podobny sposób rozumiane.
Na stronie serwisu Interia360.pl dumnie widnieje szyld „Dziennikarstwo Obywatelskie”. I bardzo dobrze. Warto jednak pamiętać o tym, że serwis ten jest w końcu tylko małą „niszą” w ramach znanego i popularnego, ogólnopolskiego portalu informacyjnego Interia.pl, mającego charakter komercyjny. Jakie cele przyświecały utworzeniu takiej niszy? Kierownictwo portalu odpowiedziałoby zapewne, że chodziło o misję społeczną, o promowanie idei dziennikarstwa obywatelskiego, o aktywizację lokalnych środowisk i organizacji itp. itd. Ale przecież nie da się ukryć, że musiały być obecne także inne cele – licznik odwiedzin i dobre pozycjonowanie w wyszukiwarkach to jest to, co wszystkie portale lubią najbardziej…
Poza tym, istotą dziennikarstwa obywatelskiego jest niezależność autorów, ich swoboda w zakresie wyboru tematyki i sposobu jej przedstawiania. W przypadku takich serwisów jak Interia360.pl czy Wiadomosci24.pl jest to swoboda z natury rzeczy ograniczona, bo to przecież redakcja serwisu ma decydujący głos w każdej sprawie: które teksty będą zamieszczane, które nie doczekają się publikacji, które zostaną nagrodzone itd.
W sumie jednak nie narzekajmy: jeśli nawet komercyjne media tworzą działy dla dziennikarstwa obywatelskiego z komercyjnych powodów, to i tak w określonym zakresie wspierają ideę dziennikarstwa obywatelskiego. A społeczni dziennikarze w kontaktach z redakcją mają okazję poznać lepiej dziennikarski warsztat, podnieść swoje umiejętności i dokładniej zgłębić np. prawo prasowe.
Media komercyjne dodadzą w tym miejscu, że przecież one też działają w interesie publicznym. Że ich odbiór społeczny jest znacznie szerszy niż w przypadku mediów obywatelskich, a zatem i interes społeczny bardziej na nich korzysta. Jest w tym, trzeba przyznać, nieco racji…
Jak jednak skomentować zawartość serwisu Alert24.pl? Działa on pod hasłem: „Jesteś świadkiem ważnego, niecodziennego wydarzenia? Daj nam znać! Pisz, wysyłaj zdjęcia – czekamy”. Owszem, jest to serwis bardzo interesujący, żywy, pełen ciekawych, a czasem nawet sensacyjnych informacji. Ale czy ma to wiele wspólnego z dziennikarstwem obywatelskim, ze społecznym zaangażowaniem?
Serwis nastawia się przecież na przypadkowego świadka wydarzeń, który ma być dla portalu źródłem atrakcyjnych czytelniczo informacji. Taki przypadkowy świadek zazwyczaj nie jest (i nie zamierza być) społecznie zaangażowany, a i uprawianie dziennikarstwa w ogóle (obywatelskiego tym bardziej) z reguły wcale go nie interesuje. Współpraca większości takich osób z serwisem nie jest zapewne zbyt częsta: ile razy w życiu można być przypadkowym świadkiem niezwykłego wydarzenia?
Owszem, może się niekiedy zdarzyć, że taka dostarczona przez przypadkowego świadka informacja stanie się impulsem czy też „pożywką” do zaktywizowania się społecznych ruchów lub organizacji, do przeprowadzenia społecznych akcji protestu itp. Ale ten efekt jest osiągany przy okazji, na marginesie celu głównego, jakim jest pozyskanie atrakcyjnego „newsa”…
Obywatelski dziennikarz, który chciałby uniknąć wymienionych powyżej problemów i ograniczeń może pisywać artykuły dla portalu lub czasopisma, prowadzonego np. przez lokalne organizacje pozarządowe. Regułą jest jednak, że takie obywatelskie media nie są bardzo popularne; do niektórych internetowych serwisów pozarządowych zaglądają niemal wyłącznie działacze i sympatycy organizacji społecznych, ich publikacje są więc właściwie przekonywaniem osób już przekonanych.
Miejscem, gdzie dziennikarstwo obywatelskie nie napotyka na żadne ograniczenia, są blogi: tutaj obywatelski dziennikarz-bloger sam decyduje o treści i formie swoich publikacji. Niestety, coraz częściej wysuwane są ostatnio projekty, by cenzurować Internet, a blogi traktować (w sensie prawnym) tak samo, jak pozostałe media. Sprawa jest warta dyskusji: dlaczego pasjonat, który za darmo, „dla idei”, poświęca wolny czas, by pisać o interesujących go i ważnych społecznie sprawach dla garstki znajomych (większość blogów nie cieszy się wielką popularnością) miałby być rozliczany z zawartości swego bloga na podstawie takich samych przepisów prawnych jak bogaty, komercyjny portal lub dziennik, zatrudniający całe grono współpracowników?
Przy okazji dziennikarzom obywatelskim zarzucany jest często brak obiektywizmu, zarzucane jest jednostronne – z uwagi na zaangażowanie autorów w działalność społeczną – przedstawianie poglądów.
Moim zdaniem jest to zarzut chybiony, pośrednio świadczący o uczciwych intencjach i o społecznikowskiej pasji obywatelskich żurnalistów. Jakże często zdarza się np. że profesjonalny dziennikarz wie z pewnych źródeł o ważnej społecznie sprawie, ale – jeśli ma zachować dziennikarską rzetelność – nie wolno mu o niej napisać, bo nie ma w ręku dowodów „na papierze”, a często takowe dowody po prostu nie istnieją. Tylko „nierzetelny” i „nieobiektywny” dziennikarz obywatelski może się w takiej sytuacji zdecydować na publikację…
Mamy tu przy okazji odpowiedź na inny zarzut, który streścić można w pytaniu: „jeżeli dziennikarz obywatelski jest taki dobry, to dlaczego nie chce być profesjonalistą i pisać dla jakiejś uznanej redakcji?” Dlatego, że dziennikarz obywatelski ma poczucie misji i jest społecznie zaangażowany, chce rozwiązywać ważne dla społeczeństwa problemy, a nie zostawiać je do rozwiązania innym, by samemu następnego dnia pisać na zupełnie inny temat.
To zaangażowanie jest jednym z najważniejszych atutów obywatelskiego dziennikarstwa.
Media obywatelskie to zjawisko stosunkowo nowe, dlatego z ich funkcjonowaniem wiąże się jeszcze wiele dylematów i niejasności. Miejmy nadzieję, że z upływem czasu i dziennikarskiej praktyki przynajmniej część tych spornych kwestii zostanie rozstrzygnięta.
--
Lech Brywczyński













