Obywatele na antenie
Obywatele na antenie
Telewizje lokalne w relacjach z organizacjami pozarządowymi
Telewizje lokalne w Polsce istnieją tak długo, jak długo mamy demokrację. Na przełomie lat 80-tych i 90-tych, gdy w naszych miastach masowo budowano sieci kablowe, animatorzy życia społecznego, wideofilmowcy i miejscowi dziennikarze zakładali pierwsze lokalne telewizje. Nie mieli wielkiego doświadczenia, a jedynym dla nich wzorem były dwa programy Telewizji Polskiej. Na rynku pojawili się dostawcy audycji i filmów dla „kablówek”, więc program telewizyjny bardziej przypominał telewizję uniwersalną z lokalnymi okienkami, niż prawdziwe lokalne medium. Wkrótce okazało się, że ruchome obrazki z naszej ulicy i podwórka już nie zadowalają widzów. W kablu lawinowo rosła ilość kanałów, a odbiorca mógł wybierać spośród kilkudziesięciu telewizji, w tym wielu mówiących po polsku. Telewizje lokalne musiały się zmienić, odnaleźć swój własny format. Po roku 2000 większość z nich przyjęło format wyspecjalizowany informacyjno-publicystyczny, a ich misją stało się niesienie informacji o życiu lokalnej społeczności i budowanie lokalnych i regionalnych więzi społecznych.
Nie ulega wątpliwości, że w porównaniu z innymi, tradycyjnymi mediami lokalnymi, telewizje osiągnęły sukces. U podstawy tego sukcesu tkwi sama magia telewizji, jako medium kompletnego. W dodatku lokalni nadawcy umieli połączyć w swej działalności wszystko, co najważniejsze w polskich mediach, a zatem misję, której TVP nigdy w terenie nie wypełniała i nie wypełnia, i innowacyjność znaną z dużych mediów komercyjnych. A robili to i robią przy minimalnych nakładach finansowych, co pozwala się im utrzymywać na lokalnych rynkach. Bywa, że znaczące wsparcie otrzymują od swojego operatora kablowego, dla którego program lokalny w ofercie jest ważnym elementem konkurencji z platformami satelitarnymi.
Czym różnią się lokalne telewizje od pozostałych? Nie ma dla nich tematów nieinteresujących – wszystko, co wokół nas dzieje się, może być tematem dzisiejszej opowieści. Narodziny nowych obywateli, pary ślubne, problemy mieszkańców, sukcesy uczniów i studentów, lokalny kalendarz z zapowiedziami miejskich imprez kulturalnych, religijnych i politycznych, rocznice, a przede wszystkim materiały ukazujące lokalną społeczność od środka – to wszystko jest ważne dla dziennikarzy i widzów lokalnej telewizji. Tu bowiem, jak nigdzie indziej, obowiązuje inny typ dziennikarstwa – dziennikarstwo obywatelskie.
Dziennikarstwo obywatelskie inaczej stawia akcenty, patrzy z innej, bliższej odbiorcy perspektywy. Największe sensacje, o które konkurują stacje komercyjne i TVP, jak seryjne morderstwa – tu są impulsem do analizowania narastania przemocy. Wypadek drogowy każe zastanawiać się nad poprawą bezpieczeństwa na ulicach. Dziennikarze lokalnych stacji tak bardzo przenikają społeczność, że prawie zatraca się granica pomiędzy nimi jako nadawcami przekazu, a jego odbiorcami. Bo przecież przekaz ten dotyczy naszych rodzin, sąsiadów i nas samych. Ba, to właśnie nasze środowisko z jego rozterkami, problemami, dumą i sukcesami tworzy ten przekaz. Telewizje lokalne nadają w sieciach kablowych, w których emitowane są również programy regionalne i ogólnokrajowe. Nie są więc one powołane do przekazywania newsów! Mają za to przekazywać informacje niezbędne do podejmowania ważnych i mniej ważnych decyzji, od kupna mieszkania, działki, osiedlenia się, wybrania dla dziecka przedszkola, czy szkoły, po wyjście na klubowe spotkanie, czy do kina.
Naturalnym partnerem lokalnych mediów są organizacje pozarządowe. Działają one na tym samym polu odbiorców, a ich zadania i misja są wspólne. Jeśli nawiążą kontakt i zaczną razem realizować zadania i projekty, osiągną większy sukces, niż w pojedynkę. Przeszkody ku temu bywają banalne: słabe więzi towarzyskie, niezdrowa i źle rozumiana konkurencja, „zabieganie” za własnymi sprawami. Przykładem dobrych praktyk może być powstanie Telewizji Obywatelskiej w Elblągu i jej współpraca z prywatną Telewizją Elbląską. Zaczęło się to w roku 2003 od realizacji przez Telewizję Elbląską wspólnie z Elbląskim Stowarzyszeniem Wspierania Inicjatyw Pozarządowych projektu „Komunikacja społeczna i współpraca z mediami” w ramach programu „Bądź partnerem – daj szansę”. W tym samym roku Telewizja Elbląska zrealizowała cykl audycji „Młodzieżowego Studia Europejskiego”, w którym uczestniczyli wolontariusze i beneficjenci Fundacji Elbląg. A później lawina współpracy ruszyła i trwa do dziś.
Czego możemy od siebie wzajemnie oczekiwać? Lokalna telewizja daje widza – wiernych i ciekawych lokalnych wydarzeń obywateli, którzy włączają telewizor na kanał lokalny, aby zasięgnąć informacji o codzienności swojego miasta. Daje przy tym prestiż i wszystkie atrybuty telewizji, jako medium najbardziej kompletnego. A co może dać partnerowi trzeci sektor? – ciekawe tematy i ciekawe audycje, wolontariuszy do pracy dziennikarskiej i tworzenia audycji, wreszcie fundusze na nowe projekty, rozwijające lokalne media.
Społeczeństwo obywatelskie, to społeczeństwo dobrze rozpoznające swoje problemy i potrafiące je rozwiązywać. Niezbędnym jego elementem są media, jako źródło informacji, edukacji i budowania więzi lokalnych. Media lokalne nie posiadają w naszym kraju żadnych specjalnych przywilejów. Mimo to, nadal się rozwijają. Aby mogły to czynić, nie tracąc przy tym niezależności, muszą zbliżać się do trzeciego sektora, a czasami po prostu trzeci sektor współtworzyć. Po to, by obywatele mogli odnaleźć na antenie siebie, swoich najbliższych, swoich sąsiadów, ich problemy i radości. By przez tę antenę mogli komunikować się z lokalną władzą i aby władza ta czuła więź z obywatelami.
--
Juliusz Marek
Prezes Stowarzyszenia Polskie Telewizje Lokalne i Regionalne z siedzibą w Elblągu













